We actually did something #1: You didn’t see that one coming.

Chciałbym w tym miejscu podziękować wszystkim osobom, dzięki którym udało się nam dotrzeć tak daleko: mnie, Angelowi, Adrianowi Galusiowi i… pewnie o kimś jeszcze zapomniałem. Panda dostaje drobną dodatkową okejkę za obrazek, lata mijają, a ona wciąż marudzi dokładnie tak samo, jak ma zrobić cokolwiek. Muzyka nao.

Also, dodajemy nową osobę: CENZURĘ (Angel).

I didn’t see that coming. Angel zostaje zwolniony za nadużywanie tagów. Also cenzura worst poni. Also nikt nie szanuje Lebego.

Czytaj dalej

Reklamy

Poldeklista VII.6

Niestety, Nightmare Moon, ciasto nie będzie trwać wiecznie.

…to jest dobry moment, aby powiedzieć sobie coś szczerze.

Woona Music ciągnę ja sam. Nie będę tu psioczył na Angela, co za dużo to niezdrowo. Oczywiście, mam pod sobą małą ekipę mniej lub bardziej ochoczych do roboty prelistenerów, ale sęk w tym, że zawsze ich robotą było ocenianie nowości, a te dostarczał Angel. Gdy on nic nie robi, a ja ze swoimi zaległościami jestem na poziomie „dno i dwa metry mułu”, oni się po prostu marnują. Teoretycznie są jeszcze do oceniania albumów… tylko nigdy nie możemy zebrać przynajmniej 3-4 zdolnych ocenić album w mniej niż miesiąc.

Szperacz muzyków? Leży od dwóch miesięcy z samym tytułem. Moje albumy? Leżą od… lutego? Newsy? Angel. Archeolog? Angel. Pojedyncze nowości? Co sam wynajdę albo poleci Angel na Skype. O Poldeklistach nie mówię…

Woona to mój największy projekt, którego nie chcę porzucać, a który nie ma szans, jeżeli będę go ciągnął sam. Zwłaszcza, że nie mam na niego czasu. Co ciekawe, w te wakacje miałem na Woonę zrobić porządną szatę graficzną, przyciski, bannery, menu, reklamę, rozgłosić ten cały interes… cóż. Wakacje 2013 mam rozpisane na kalendarzu na ścianie tak gęsto, że szpilki się nie wciśnie do końca sierpnia.

Nie chcę tego wszystkiego wstrzymywać „na jakiś czas”. Przerabiałem to z tumblrem, nie chcę tego powtarzać. Woonę najpewniej będę od teraz prowadził pobieżnie, bez rozległych wywodów, bez komentowania piosenek. Przynajmniej do końca wakacji. Potem… sam nie wiem.

…może blog o muzyce jest ogólnie złym pomysłem w polskim fandomie?

Czytaj dalej

Flash news: Zyjemy. Ale co to za zycie…

Lato przyszło. Lato jest ciężkie. Komputer mi się przegrzewa. Laptop mi się przegrzewa. Telefony mi się przegrzewają (i tutaj nie żartuję, smartfony LG to fajne telefony, dopóki się ich nie obciąża czymś. Albo ładuje. A jednego muszę używać do udostępniania internetu, bo na stacjonarnym mi przestał działać Youtube). Ja się przegrzewam, bom gruby :I I do tego jest duszno.

Angel bierze urlop bezwarunkowy, „na czas nieokreślony z możliwością rzucenia tego wszystkiego w pizdu”.  Ja codziennie z trywialnych powodów marnuję pół dnia. Dzisiaj dla przykładu chciałem odkurzyć komputer bo się przegrzewał. Taaa…
Zajęło mi to w sumie 5 godzin, miałem 7 różnych bluescreenów, każdy z innego powodu i prawie złamałem płytę główną montując procesor (Montaż bezśrubowy by Intel – „Prędzej złamiesz płytę główną, niż wciśniesz wszystkie cztery zapięcia wiatraka!”).

Internet w telefonie działa jak chce. Bateria w laptopie padła i jest uziemiony na ładowarce. Jest za gorąco, by siedzieć w domu. Angel ma wszystko gdzieś. Hasuke od dwóch miesięcy pisze posta z muzyką. OleQ od miesiąca pisze swojego posta z muzyką. Lebe… to Lebe. Rainbow & Rooted jest ocenione w połowie. Mieliśmy przed premierą R&R opublikować recenzję Balloon Party. Madakowi wypadła sesja, a on jedyny nie skończył oceniać.

W tym tempie albo znajdę nowego redaktora, albo zamknę ten jarmark.

Lato jest ciężkie.