Princess Angel Presents #21: Panda tu robi najmniej

Dzień jak codzień, fundacja „Poldek nie urywaj” wymaga nowych wpłat PRONTO, więc trzeba na szybko złożyć posta. I guess. No i przedstawić Prinsa, który czasem coś oceni może. Brzmi jak my wszyscy. Jest też Kentak, ale kogo obchodzi Kentak.

W dzisiejszym odcinku mi się niesamowicie nie chce. As always.

Prins: Nadeszła wiekopomna chwila kiedy to wreszcie robię coś dla tego pseudobloga o pseudomuzyce. Odkąd dowiedziałem się, że jestem najbardziej kompetentny w ekipie, przestałem się przejmować co piszę i co mówię, bo i tak mnie nie wywalą. Ale do rzeczy. Ta lista mogłaby się nazywać Nostalgia List #WeDontCare. A jako że miałem dzisiaj pisać licencjat to biorę się za jej ocenianie. Priorytety trzeba mieć.

Angel: Well holy [POOPOO] I’m impressed. Prinsowi się chce i wie o czym mówi, dwie rzeczy rzadko spotykane w redakcji Woony. Pewnie przydałoby postarać chociaż raz w życiu i zrobić podobnie. Jest to możliwe. Tak. Jasne. Naturalnie. Nie.

Angel: Minęły dwa tygodnie i nic nie zrobiłem xD

Kentak: No elo muzyczne świry. Gotowi na płytkie oceny ze strony takiego ignoranta jak ja? Tak? Nie? Kk. Będę jak kubeł zimnej wody na kręcący się tutaj hajp :v

Poldek: Kenak jest zwolniony :’vvv

Prins: Pierwsze wrażenie – o, NIN z wczesnych lat 90. Tylko że mniej syntezatorów i więcej gitar. Ale jako że kawałek ma 8 minut to oczywiście ewoluuje niczym… no… zwierzęta… i inne organizmy żywe. Nie podobał mi się jedynie motyw około 6 minuty, zalatuje licealną “hurr durr progresywną” kapelą, ale nie trwa to długo i po chwili wracamy do surowych i ostrych melodii czerpiących garściami z dokonań Reznora. 8,5/10

Poldek: Nie mam nic lepszego do roboty (mam od cholery ważniejszych rzeczy do roboty), to pomogę Prinsowi. Ja od razu poznaję tytuły na tej playliście i bardzo dobrze wiem, czemu Angel je wybrał, ale pobawię się razem z Prinsem :v Pierwszy jest Tarby, którego powinienem częściej słuchać. Niestety, gdy ja mam przewagę fandomową, Prins ma przewagę pozafandomową – mi o wiele ciężej porównywać kucomuzykę (mimo że to nie jest stricte kucowe) do muzyki “na poważnie”. Zresztą, po co ja to klepię, wszyscy i tak już wiedzą że nie znam się, 9/10.

Kentak: Boże, ale to nudne, dopiero przy 2 minucie zauważyłem (usłyszałem) że coś się dzieje. Jeżeli co dwie minuty ma być słabe i fajne na zmianę to ja chyba podziękuję. Ale za te ciekawe dam te naciągane 7/10.

AngelZałożyłem dokument 18 maja, oceniam 6 lipca. Yup, that’s me. Balloon Party to wciąż jedna z lepszych rzeczy jakie przydarzyły się muzycznej sekcji tego fandomu. 8 minut to całkiem normalna długość w utworach Tarbiego. Ogólnie zaskoczeń tu nie ma, poza tą szóstą minutą, która tak zakłuła Prinsa w ucho. Ot, porządny kawałek „hurr durr progresji”. 8+/10.

Prins: W prawie wszystkich kawałkach fandomowych gryzie mnie mix wokali. Bez nich większość kawałków miałaby oceny wyższe o 0,25. W sumie ten konkretny kawałek przesłuchuję już trzeci raz bo nie mam pomysłu co o nim napisać. Ma w sobie coś takiego że przyjemnie się go słucha w tle ale niespecjalnie przykuwa uwagę. To mu w sumie wychodzi na plus. Harmonie wokalne w refrenie trochę maskują ten mix, więc, eh, niech będzie też 8/10

Poldek: Dobrze, spójrzmy na datę publikacji… 2011. Boy, I’m old. Ale to nadal naprawdę dobry, elektroniczny kawałek. #TakichJużNieRobią Przez pryzmat nostalgii 9.5/10, podkład jest spoko a wokale nie bolą.

Kentak: Loading… loading… loading… Youtub mówi że nie posłucham tego. Spróbuję później. … Ok, działa. Było miło, po czym zaczął się wokal. A dokładnie to treść utworu jest dla mnie taka… taka… cringe’owa. Muzyka byłaby 7/10 a tak to marne 4/10

AngelBoy, we’re old. Uniwersum The Conversion Bureau nigdy mnie jakoś specjalnie nie kręciło, ale kawałek całkiem przyjemny. d.notive ma całkiem przyjemny wokal, trochę słabiej na jego tle za to wypada zahqo. Szczerze, nie bardzo wiem jak podchodzić do oceny. 8/10.

Prins: Nostalgio przybywaj. Pamiętam to jeszcze z czasów, kiedy bardziej się udzielałem w fandomie. Zobaczymy czy cringe będzie mocny po takim czasie.

.

.

.

Oczekiwałem żenady na zabójczym poziomie, ale w sumie nie było źle. Electroswing makes everything better. 7/10

Poldek: …chwila, Prins pamięta Yokę? YtC niestety nigdy nie stał się popularny, i po 5 utworach odszedł (już 3 lata temu), więc tego się nie spodziewałem :v Ten remix to nie jest wybitnie electroswingowy, nawet nie jest wybitny w ogóle, w refrenach bat zagłusza większość instrumentów a wokal Mariny najłatwiejszym materiałem do obróbki też pewnie nie jest, ale jako wyższy stan średni zawsze zasługiwał na moje stronnicze 8/10.

Kentak: Ładne. Trochę stare, ale ładne. 7/10

AngelKentak jest zwolniony zanim zaczął pracować jakoś poważnie. Lovely. Oddałbym nerkę za więcej rzeczy od Yoki – pojawił się znikąd, zrobił kilka kawałków technicznie świetnych, okazał się też niezłym artystą po czym przepadł bez śladu. 8+/10, słuchałbym przez pół dnia.

Prins: Dzięki moim kontaktom dokopałem się do oryginalnego sampla użytego w tym kawałku. O oryginale nie ma co mówić bo jest to utwór legendarny. Tutaj dostajemy coś na tyle odmiennego że ciężko to nazwać remixem. Zmiana tempa w samym środku kawałka to dobre posunięcie, bo inaczej stałby się strasznie monotonny. Poza tym, perkusja nie jest nużąca, sample dobrze dobrane i współgrają ze sobą, wokal nie razi  jak w poprzednich kawałkach, czego chcieć więcej? No, może pizzy. Chciałbym pizze a zamiast tego mam rosół na obiad. Aeh. 7,5/10

Poldek: Heh. Hehehe. 1 wrz 2012. Hehe. Dobra, odkładając nostalgię na bok (boże to już tyle minęło? ._.), Aoshi, jakiego pamiętam, zawsze lubił takie bardzo ciężkie, elektroniczne. ponure brzmienia, przy których jego wokal także się sprawdza. Starociotowe 9/10. A do Prinsa chyba nie dotarło, że pracownicy Woony kupują sobie sami pizze :v

Kentak: Z zasady nie lubię domowej elektroniki. Pierwsza połowa ujdzie w tłoku, ale druga połowa jest godna pożałowania. Oryginał był lepszy. 4/10

AngelTakie rzeczy przypominają mi siedzenie na streamach Remix Wara. To była pierwsza rzecz jaką usłyszałem od Aoshiego i damn, that was nice. Jest mocno odmienne od oryginału, ale zdanie „Tutaj dostajemy coś na tyle odmiennego że ciężko to nazwać remixem” kolega może sobie wsadzić w [ŻONKIL] . Mocna, brudna elektronika z łagodnym bridgem, 8/10.

Prins: Tutaj oczekiwałem cringe’u, ale dostałem to samo co lata temu. O takich kawałkach nie da się dużo napisać, ale ta prostota przemawia na ich korzyść. To typowy wyciskacz łez dla fandomowych ciot, do których też się zaliczam. Co prawda nie jest to ten sam ładunek emocjonalny co za pierwszym razem, ale i tak trochę z niego zostało. Z wad mogę wymienić tekst, który jest trochę zbyt oczywisty, zbyt “in-your-face”. Chciałbym widzieć w nim więcej metafor. 8/10

Poldek: …nawet nie będę wspominał daty publikacji. Każdy powinien to znać, bądź chociażby kiedyś spotkać się z tym utworem. Albo nadrobić to teraz. Nie jest to szczyt twórczości fanów kuców, po prostu to nieskomplikowana, szczera piosenka, którą przyjemnie się słucha. I każdy każdemu kiedyś ją puszczał. 8/10

Kentak: Nijakie. Prins mówi o starociotnym wyciskaczu łez, ale ja sobie jakoś tego nie przypominam. 5/10

AngelKentak potwierdzony jako świeżak. Prosty jak but, przejmujący utwór, który w sumie sporo stracił przez lata. Nie rusza mnie zupełnie, ale. Alealeale. Nostalgia factor działa nadal bez zarzutu 8… 7+/10.

 

 

Prins: Dziękuję Ci, Nagrobku, nie domyśliłbym się, że to jest piosenka gdybyś tego nie sprostował w tytule. Jak zawsze pomocny. Ten kawałek spokojnie nadawałby się do radia. Kompozycyjnie nie wyróżnia się, nie jest ani przesadnie zły ani cudownie innowacyjny, jest przeciętny z odchyleniem w dobrą stronę. To, co naprawdę tutaj lśni to produkcja. Żaden instrument nie przytłacza pozostałych, wokal jest czysty, wszystko jest na swoim miejscu. Muszę przyznać, że miła odmiana. 7/10

Poldek: Przydałby się nam tutaj Lebe z jego obligatoryjną opinia, że Good Girl to jedyna dobra piosenka Tomba. To nieprawda, Tomb miał dobre jeszcze… przynajmniej dwie. Wiecie, nigdy nie sprawdziłem co tak faktycznie stało się z Dashą po tym kawałku. To był jej naprawdę dobry one-shot w fandomie (z tego co mi wiadomo nigdzie indziej się nie udzielała w fandomie), a podążając za linkami w opisie wideo… zrobiła parę coverów samemu, znikła na 3 lata, założyła nowy kanał i na nim też jakoś się w ogóle nie udziela. Szkoda. A sam utwór 9/10 to jest jeden z rzadkich dobrych Tombów.

Kentak: Kolejny nijaki kawałek. Naprawdę kiedyś takich rzeczy się słuchało? Damn… 5/10

AngelPrzydałby się nam tutaj Lebe żeby można było go zwolnić z miejsca. Wokal jest przyjemny, a podkład taki bardzo nietombowy. Koniec, nie da rady napisać nic konkretniejszego o tym utworze bez niepotrzebnego lania wody. Jak ja teraz. Patrzcie jak magicznie dorobiłem sobie w ten oto sposób całą dodatkową linijkę. Jakim cudem ktoś to czyta. 8/10.

[CZARNY] Prins: NO CHYBA KOGOŚ TU [POKIEBAŁSIŁO] A MÓWIĄC KOGOŚ MAM NA MYŚLI ANGELA. PS TO PRAWDA 25 minut. Nope. Innym razem. Zobaczymy/10

.

.

.

Wow. W sumie nawet bardzo wow. Na początku spodziewałem się najtłiszowo-symfonicznego crapu, ale jestem BAAARDZO pozytywnie zaskoczony. Tempo jest świetne, jak na operę przystało dostosowuje się do kontekstu. Tam gdzie ma być energicznie tam jest podwójna stopa i natarcie gitar, tam, gdzie jest spokojniej muzyka zwalnia i jest nawet cicha w porównaniu z resztą kawałka. Kawałka? Raczej siedmiu oddzielnych kawałków. Oczywiście, nie jest perfekcyjnie: wokalistki przy wyższych nutach nie wyrabiają, brakuje mi charakterystycznego dla tego gatunku operowego sopranu. Swoją drogą, to tylko ja, czy słyszę w jednym z motywów wyraźne inspiracje Tubular Bells? Oh well, nvm. Będę do tego wracał. Usatysfakcjonowany Prins daje temu solidne 9/10

Poldek: …nigdy nie miałem cierpliwości do tak długich orchestrali, niezależnie jak epickie by nie były. A ten brzmi dość epicko. Opera prog-rockowa z wokalami to już bardziej mój konik (chociaż powinienem posłuchać czegoś więcej niż całej dyskografii Ayreonu 25 razy :v). Dobra, spróbujmy. Oh, to jednak ma wokale. Nie są one najwyższych lotów, ale jednak działają na tyle, że nie przeszkadzają. Różnorodność nastrojów pomiędzy poszczególnymi aktami jest wyrazista i przyjemna, instrumentalnie jest bardzo dobrze. Prins ma rację, wokalistki momentami za słabo pracują głosem w porównaniu do tego, co gra w ich tle. 8/10 za całość, po wliczeniu -0.5 za wokale.

Kentak: 25 minut? Oh boi. zobaczmy (posłuchajmy) tę ‘operę’. Po 10 minutach mogę powiedzieć że mi się podoba. 9/10

AngelJest za długie żeby chciało mi się tego słuchać, ale wierzę kolegom wyżej, 8+/10.

 

 

Prins: Nie kojarzę tego na tyle żeby pamiętać melodię, więc wrażenia będą jak przy pierwszym odsłuchaniu. Ten kawałek pokazuje, że nie trzeba dużo żeby stworzyć coś na wysokim poziomie. Jeden, może dwa wpadające w ucho i pasujące do siebie motywy powtarzane w kółko z nieco odmienną aranżacją i tłem muzycznym wystarczą. Osobiście przy takich doświadczeniach kiwam się na boki. Na uwagę zasługują też pojawiające się kilka razy bębny pachnące neofolkiem i martial industrial. 9/10, a co.

Poldek: No to jest cios poniżej pasa, 10/10 :v To jest obligatoryjny klasyk fandomu i redakcji Woony, który chciałbym, żeby każdy znał. To jest moja nostalgia której będę bronił rękami, nogami i zębami. Makkon to wielki człowiek renesansu, który już chyba od lat realizuje się pozafandomowo, i życzę mu sukcesów.

Kentak: Hm, brzmi jak soundtrack z Stellaris. Ładne i takie tam. 10/10 iwcaleniedałem10na10tylkodlategożepoldekbyinaczejmarudził

AngelOdwieczny sposób na wiedzówki muzyczne – jeśli nic nie słychać przez pierwsze pięć sekund, trzeba krzyknąć Deae Lunae. Raz na 10 prób się udaje. Nie wiem o czym mówi Prins, wiem że ten kawałek to 6 giga dźwięków w 5 minut. Makkon był fandomowym geniuszem muzyki. 9+/10.

 

 

Prins: Oh buoy, nie kojarzę tego w ogóle. Wokal bardzo mi się podoba, ale cała reszta lekko ssie przeciętnością. Poza tym, ten gatunek nie należy już do moich ulubionych. Jako że profesjonalistą nie jestem w żadnym wypadku, to ocenię to bardzo subiektywnie. 5/10

Poldek: Sound Barrier to kawałek TAPSa, który przesłuchałem tyle razy, że w końcu zdecydowałem się posłuchać cokolwiek więcej od niego, i w sumie nie żałuję. To, co TAPS wyczynia z basem to dla mnie cud, miód i słone orzeszki. W ogóle tak samo, jak z Dashą, nie mam kompletnie pojęcia co stało się z Feather, która, w przeciwieństwie do one-shotu Dashy, była w fandomie prawie że wszędzie i nagrywała prawie z każdym. Ale to było lata temu i chyba jakoś przeminęła. A głos miała spoko. 8.5/10

Kentak: Nie. 1/10

AngelPodkład jest niezły, wokal jest niezły, już mi się nie chce ale Podłek siedzi za mną i chyba muszę to dokończyć na jednym posiedzeniu, 9/10.

 

 

Prins: Kolejny kawałek który słyszę pierwszy raz, tym razem dużo przyjemniejszy niż poprzedni. Dobry do rozwalenia się w poprzek fotelu i przysypiania po ciężkim dniu. Z tym, że znowu te wokale, aeh. Niech ludzie się nauczą śpiewać albo nie śpiewają poza swoim komfortowym zakresem. Cała reszta jest bardzo przyjemna. Prosta, ale przyjemna. 7/10

My job here is done.

Poldek: huehuehue. Lubię voodoopony’ego i uwielbiam ten utwór. Jeden z najlepszych chilloutów, jakie wydał ten fandom, z zaskakująco dobrym głosem iBDL, który wcześniej głównie rapował. Muszę sprawdzić czy voodoo wydał coś nowego… po albumie z grudnia 2012 wydał kolejny w grudniu 2015, i na tym na razie koniec. Huh. Trochę szkoda, ale mam jeden album do przesłuchania :v a to dostaje ode mnie bezwstydne 10/10.

Kentak: Nudne. 3/10

AngelJa już nie mogę, 7/10.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s